Rośliny kosmetyczne

Polskie kosmetyki naturalne

Jeszcze dekadę temu trzeba było się naszukać, żeby zdobyć naturalne polskie kosmetyki. Dziś ten trend się odwraca. Całe alejki – a czasem całe sklepy! – przeznaczane są wyłącznie dla produktów naturalnych, stworzonych przez odważne, niewielkie firmy.

Jeszcze dekadę temu trzeba było nieźle się naszukać, żeby zdobyć prawdziwie naturalne polskie kosmetyki. Co prawda, pojawiały się tu i ówdzie raczkujące projekty-manufaktury, zakładane przez pasjonatów, ale w praktyce zwykle funkcjonowały jako pop-up story na różnego rodzaju wydarzeniach, festiwalach i jarmarkach. Niektóre z nich prowadziły co prawda sprzedaż internetową, ale mało kto z potencjalnych klientów zadawał sobie trud rozejrzenia się za szamponem czy kremem poza najbliższą drogerią. W tym czasie w sklepach królowały największe międzynarodowe koncerny kosmetyczne, które ugruntowały swoją pozycję na polskim rynku na początku lat 90. i długo stabilnie funkcjonowały. Oferowały klientom produkty mające z naturą niewiele wspólnego, natomiast bardzo wiele z marketingiem.

Dziś ten trend się odwraca. Całe alejki – a czasem całe sklepy! – przeznaczane są wyłącznie dla produktów naturalnych i ekologicznych, często stworzonych przez niewielkie firmy. To, co kilka lat temu było śmiałym marzeniem wyrosłym z przysłowiowego garażu, wkroczyło do świata biznesu. Jednocześnie, wraz z dostępem do wiedzy, w Polsce (i nie tylko w Polsce) nastały czasy powrotu do uważności. Z jednej strony bliżej przyglądamy się samej pielęgnacji, a więc składnikom znajdującym się w produktach kosmetycznych. Z drugiej, stajemy się świadomi globalnych mechanizmów gospodarczych i coraz częściej bierzemy je pod lupę. W końcu zaczęliśmy też zwracać uwagę na łańcuch dostaw i ślad węglowy kupowanych przez nas produktów, a w konsekwencji wybierać to, co bliskie, lokalne i szanujące naturę.

Naturalne roslinne kosmetyki

Wśród producentów kosmetyków naturalnych są tacy, którzy poprzeczkę zawiesili dla siebie naprawdę wysoko i, na przykład, stosują wyłącznie roślinne lub ekologiczne składniki. Wiele z nich to polskie marki, które z rodzinnych start-upów w kilka lat przerodziły się w prężnie działające firmy kosmetyczne. I z którymi muszą się liczyć wszyscy, nawet najwięksi gracze tej branży. Bo wielkie koncerny nie odpuszczają – widząc zmieniającą się postawę klientów, zmieniają niepostrzeżenie kolor buteleczek na zielone, a etykiety na takie, które przywodzą na myśl ekologię i produkty wytwarzane ręcznie. Na szczęście, widać głębszą zmianę również i wśród dużych firm, bo część z nich wzięła się za składy swoich produktów i zastąpiła wątpliwe składniki innymi. I tak, zamiast pochodnych ropy naftowej w niektórych odświeżonych formulacjach znajdziemy oleje roślinne, a zamiast chemicznych przeciwutleniaczy witaminę C. Można? Można.

Roślinne kosmetyki

Nie byłoby tej rewolucji bez lokalnych, niewielkich kosmetycznych przedsięwzięć, które uwierzyły, że mają do zaoferowania coś wartościowego i mogą stawić czoła twardemu kosmetycznemu biznesowi. Wszystkie te firmy łączy jedno: szacunek do przyrody, pasja do zdrowego życia i dbałość o jak najwyższą jakość produktów.

Inspiracją do założenia jednego z takich konceptów – podwarszawskiej firmy MAKE ME BIO – była świadomość roli, jaką odgrywa zdrowy i ekologiczny tryb życia. Ania i Bartek, prywatnie małżeństwo, zdecydowali się połączyć siły na gruncie biznesowym i stworzyć rodzinną markę, stawiając czoła koncernom. Udało się, ich flagowe hydrolaty zawojowały rynek i stały się bestsellerem, choć i inne produkty – roślinne kremy, balsamy czy mydła – są równie warte uwagi. Każda formulacja jest głęboko przemyślana pod kątem pochodzenia składników, bezpieczeństwa stosowania i naturalności całości kompozycji.

Ziola

Inną ciekawą polską marką jest pochodzące z Dolnego Śląska TRAWIASTE, czerpiące inspirację z łąk i lasów, i będące bezkompromisowe w kwestii jakości produktów. Firma postawiła sobie za cel stworzenie wegańskich kosmetyków do ciała i włosów, w których nie ma miejsca na drogę na skróty i posiłkowanie się silikonami, parabenami czy składnikami pochodzenia zwierzęcego.

Filozofia marki opiera się na przekonaniu, że skuteczne substancje aktywne znajdują się w roślinach: Trawiaste sięga po takie surowce jak: esencje, wyciągi, żywice, kwiaty czy pąki. Nie są to słowa rzucane na wiatr, bo marka może pochwalić się certyfikatem Naturalne Polskie. Ich wizja naturalności i ekologiczności w kosmetyce sięga jeszcze dalej – szklane słoiczki po zużytych kosmetykach są zwrotne. Zachęcając swoich klientów do proekologicznej postawy, za każdy oddany słoiczek firma odwdzięcza się rabatem. Robi wrażenie!

Marki YOPE nie trzeba nikomu przedstawiać. To kolejna rodzinna inicjatywa, w której stery trzyma małżeństwo – Karolina i Paweł. Imponujący rozwój ich firmy wyparł wiele masowych kosmetyków nie tylko z półek drogerii, ale też z dyskontów i marketów. Yope twardo stawia na składniki pochodzenia naturalnego i obala mit, że tego typu kosmetyki to domena jedynie manufaktur. Udowadnia, że skala produkcji de facto nie ma znaczenia, jeśli jasno zdefiniuje się cel – okazuje się, że można postawić na naturę i zarządzić odwrót od syntetycznych komponentów, a przy tym nie ustępować komercyjną obecnością wielkim koncernom.

Produkty Yope to 90-98% składników pochodzenia naturalnego. Mało? Skąd. To kilka razy więcej niż kosmetyk ze standardowej drogeryjnej oferty. Na dodatek, firma jako jedna z niewielu ofertuje opakowania typu refill. Ma również certyfikat fundacji Viva!, który potwierdza nie tylko to, że firma nie testuje swoich produktów na zwierzętach, ale też że żaden ze składników formulacji na zwierzętach testowany nie był.

Aloes

Innym ambitnym polskim projektem kosmetycznym jest BE ORGANIC, firma z Wielkopolski założona przez Aleksandrę i Martę, mamę i córkę. Obie zafascynowane są roślinami, które przystosowały się do życia w ekstremalnych warunkach i właśnie na nie skierowały swoją uwagę, tworząc formulacje. Wyciągi i ekstrakty z tych roślin mają wyjątkowo skuteczne właściwości pielęgnacyjne, antyoksydacyjne, nawilżające i odżywcze.

W skład formuł wchodzą na przykład długowieczny miłorząb czy wiecznie zielone drzewo makadamia. Kosmetyki pozbawione zostały barwników, wazeliny, silikonów, parabenów, PEG-ów, olejów mineralnych, syntetycznych zagęstników. Marka zwraca baczną uwagę na certyfikację, i to zarówno używanych w swoich produktach surowców, jak i fabryki, której powierzają produkcję. To nie koniec, opakowania Be Organic są biodegradowalne, co zmniejsza wpływ produktów na środowisko.

Takich inicjatyw jest w Polsce więcej, co roku pojawia się wiele nowych firm, które postawiły sobie za cel tworzenie nowoczesnych, naturalnych kosmetyków. Jest więc w czym wybierać, tak w internecie, jak i w sklepach stacjonarnych. Łatwość dostępu w Polsce do preparatów pielęgnacyjnych tworzonych z poszanowaniem środowiska, bezpiecznych dla skóry i wspierających jej zdrowie jest naprawdę duża.

Może to idealny czas na refleksję dla nas wszystkich, którzy nadal z rozpędu chwytamy na półce w drogerii popularny szampon czy krem? Mamy wybór i większą niż kiedykolwiek łatwość podjęcia innej niż zawsze decyzji zakupowej. Świadomej. Argument zasobności portfela nie zawsze jest słuszny i gdy przejdziemy się między półkami, możemy być pozytywnie zaskoczeni. Zaskoczyć może nas też ogromny wybór rodzajów preparatów i ich skuteczność. Nigdy nie było lepszego czasu na to, żeby posłuchać rad ekspertów i odejść od syntetycznych, masowych rozwiązań na rzecz naturalnej i bezpiecznej pielęgnacji.

Zuzanna Witkowska

Lawenda