Receptury ziołowe w kosmetykach

Ziołowa płukanka do włosów zrobiona w domu może zawierać mnóstwo związków biologicznie czynnych o wysokiej biodostępności. I z tego powodu może być skuteczniejsza niż kosmetyk drogeryjny o najwymyślniejszej, naukowo brzmiącej nazwie. Zioła zostały odkryte na nowo dla naszego piękna.

Ziołowa płukanka do włosów zrobiona w domu może zawierać mnóstwo związków biologicznie czynnych o wysokiej biodostępności. I z tego powodu może być skuteczniejsza niż kosmetyk drogeryjny o najwymyślniejszej, naukowo brzmiącej nazwie. Zioła zostały odkryte na nowo dla naszego piękna.

Z kwiatów, liści i korzeni roślin zaliczanych do ziół od tysięcy lat wytwarza się preparaty do pielęgnacji urody. Niemal wyparte przez kosmetologię drugiej połowy XX wieku, wracają dzisiaj ze zdwojoną siłą na sklepowe półki. Niebezpodstawnie. Zielarstwo od wieków było stałym elementem kultury ludowej i codziennego wiejskiego życia. Wiedzę o ziołach i ich działaniu przekazywano z pokolenia na pokolenie. Jeszcze nasze prababki chodziły po miedzach i zbierały rosnące tam liście łopianu, dziurawiec, rumianek czy ziele skrzypu. W XX wieku te praktyki zaczęły szybko zanikać, a wiedzę mającą wiele tysięcy lat zaczęto traktować z przymrużeniem oka, często spychając ją na margines współczesnej kosmetologii i medycyny. Krem z wyciągiem ze świetlika czy szampon z ekstraktem ze skrzypu, niezależnie od tego, jak były skuteczne, zaczęły brzmieć pospolicie i zupełnie nieatrakcyjnie. Tradycyjne receptury wiele lat przegrywały w starciu z produktami przedstawianymi w reklamach jako innowacyjne, przełomowe formuły powstałe w najlepszych laboratoriach na świecie.

Trzeba przyznać, że współczesna nauka rzeczywiście jest nieoceniona w tych obszarach, na które zielarstwo nie znajduje odpowiedzi. Syntezowanie molekuł o precyzyjnym, silnym działaniu daje niespotykane spektrum możliwości, przede wszystkim w medycynie.  Wyciągi z ziół są silnie działającymi substancjami i ich samodzielne wytwarzanie i stosowanie wymaga dużej wiedzy, choć można pokusić się o przygotowanie na przykład prostego naparu do płukania włosów. Płukanka z szałwii podkreśli kolor u brunetek, a z rumianku rozświetli i doda blasku włosom blond.

zioła

Na szczęście, istnieje bardzo wiele gotowych kosmetyków i preparatów ziołowych, które można znaleźć w drogeriach i aptekach. Po kilkudziesięciu latach funkcjonowania na drugim planie kosmetologii, zioła wracają do łask. Ilość oferowanych produktów rośnie gwałtownie w ostatnim czasie, a producenci prześcigają się w prostocie składu czy w ilościach zawartych w produkcie wyciągów roślinnych. Powszechnie stosowana w formulacjach kosmetycznych woda (Aqua lub Aqua Purificata) często zastępowana jest wodami roślinnymi (np. Rosa Damascena Flower Water – woda różana). Zamiast syntetycznych molekuł zwalczających trądzik, stosowane są równie skuteczne ekstrakty, na przykład z korzenia lukrecji czy nagietka lekarskiego. W naturalnych maseczkach rozjaśniających przebarwienia, zamiast wymyślnych związków chemicznych, znajdziemy bardzo skuteczny wyciąg z kurkumy. Warto uważnie porozglądać się po półkach sklepowych – w niektórych kosmetykach dostępnych nawet w popularnych drogeriach znajdziemy i takie szampony, peelingi czy balsamy, w których zastosowano nawet kilkadziesiąt ekstraktów ziołowych, przy cenie nie przekraczającej kilkunastu złotych. Jest w czym wybierać!

Coraz częściej krytycznym okiem patrzymy na typowe współczesne kosmetyki, które, mimo obietnic, nie spowodowały żadnej rewolucji w wyglądzie naszych włosów czy cery. W tym świetle, preparaty z wyciągami z ziół odzyskują swoje dobre imię. Są skuteczne, a przy tym bardziej naturalne, lepiej tolerowane przez skórę i mają mniej działań ubocznych. Lista zalet na tym się nie kończy, szczególnie jeśli spojrzeć na przemysł kosmetyczny z szerszej perspektywy. Kosmetyki ziołowe są dość często wytwarzane przez małe, lokalne firmy, więc sięgając po takie produkty, wspieramy zarówno lokalny biznes, jak i środowisko, skracając do minimum łańcuch dostaw. Zdarza się nawet, że ziołowe produkty są wytwarzane według zasad tzw. czystej produkcji, gdzie zarówno produkt główny jak i uboczny są wartościową substancją kosmetyczną, tak jak w przypadku hydrolatów, powstających w procesie wytwarzania olejków eterycznych.

Jak zawsze, przede wszystkim warto sprawdzać skład, a nie tylko obietnicę producenta połączoną z zielonym kolorem butelki. Wielkie koncerny kosmetyczne od razu zauważyły trend powrotu do natury i, niestety, zdarza się, że hasła marketingowe mają znikome odzwierciedlenie w składzie. Na szczęście, nie trzeba być kosmetologiem czy chemikiem, żeby być w stanie dość trafnie ocenić dany produkt pod kątem naturalnych składników. Co do zasady, im bliżej początku dany składnik występuje na liście składników (INCI), tym większa jego zawartość w całym produkcie. Szukajmy w szczególności takich sformułowań jak:

liście ziół

Extract – np. Pimenta Dioica Fruit Extract, czyli ekstrakt z ziela angielskiego

Flower Water – np. Citrus Aurantium Flower Water, czyliwoda z neroli (kwiatów gorzkiej pomarańczy)

Infusion – np. Herbal Infusion (Mentha Piperita L.), czyli napar z mięty pieprzowej

Seed Oil – np. Cannabis Sativa Seed Oil, czyli olej z nasion konopii

Leaf Oil – np. Thymus Vulgaris Leaf Oil, czyli olejek tymiankowy

Fruit Juice – np. Phyllantus emblica fruit juice, czyli sok z owoców liściokwiatu garbnikowego

Leaf Juice – np. Aloe Barbadensis Leaf Juice, czyli sok z aloesu

Butter – np. Simmondsia Chinensis (Jojoba) Butter, czyli masło z nasion jojoba

Zielarstwo to jedna z najstarszych istniejących nauk, zgłębiana i rozwijana przez wszystkie kultury świata. Wiedza o stosowaniu ziół sięga tak daleko, jak długa jest historia cywilizacji. Wszystkie kultury zaobserwowały dobroczynny wpływ tych roślin na człowieka – nie ma na mapie świata miejsca, w którym nie sięgano by po zioła, żeby poprawić urodę czy wesprzeć zdrowie i samopoczucie. Starożytne Chiny oraz Egipt jako pierwsze dogłębnie badały i stosowały poszczególne rośliny zielarskie, dokumentując wiedzę o tej dziedzinie w księgach prowadzonych przez kapłanów i medyków. W średniowieczu, zioła były uprawiane przez zakonników, którzy często utrzymywali się ze sprzedaży różnego rodzaju wyciągów i mieszanek. Z kolei w górach mieszkali laboranci, którzy wiedli nieco tajemnicze życie, poświęcone zbieraniu dziko rosnących korzeni, kwiatów, mchów i innych roślin, z których wytwarzali przeróżne specyfiki i eliksiry. Byli oni mistrzami w swoim fachu, trzymali się na uboczu i skrzętnie chronili swoje receptury.

Zuzanna Witkowska