Porządki w domu, porządki w życiu

Dom czysty i uporządkowany – oto skutek kwarantanny. Odgracona piwnica czy garaż, ubrania poukładane równiutko w szafie. Wyrzucanie zbędnych rzeczy koi psychikę. Idźmy za ciosem – zabierzmy się za mentalne porządki.

Dom czysty i uporządkowany – oto skutek kwarantanny. Odgracona piwnica czy garaż, ubrania poukładane równiutko w szafie. Wyrzucanie zbędnych rzeczy koi psychikę. Idźmy za ciosem – zabierzmy się za mentalne porządki.

A co by było, gdyby tak sobie totalnie odpuścić? Zmartwienia, lęki, konwenanse, imieniny nielubianej ciotki. Już sama myśl o tym, że przestanie nas to zajmować, wywołuje uśmiech. Idźmy zatem za radami specjalistów od rozwoju, którzy namawiają do odpuszczania. Należy do nich Sarah Knight, autorka książki pod tytułem „Magia olewania” (wyd. Muza), która przekonuje, żeby przede wszystkim darować sobie myślenie o tym, co myślą inni. Od tego należy zacząć. Kim jest Sarah Knight, Amerykanka która olewanie uważa za magiczne? Na pewno nie jest gołosłowna, bo sama olała budowaną od kilkunastu lat karierę redaktorki w prestiżowym wydawnictwie i została wolnym strzelcem. Między innymi dlatego, że nie cierpiała porannych podróży do pracy zatłoczonym metrem, a także chciała mieszkać na Dominikanie w ciągu tych miesięcy, kiedy w Nowym Jorku jest zimno. Jak postanowiła, tak uczyniła. Historia Sarah motywuje do podjęcia zmiany.

Sarah Knight promuje metodę „Zero Żalu” i największy nacisk kładzie na to, żeby umiejętnie wybierać komu i czemu mówić „nie”. Swoją książkę dedykuje tym, którzy przejmują się zbyt wieloma rzeczami, czują się przytłoczeni obowiązkami, zestresowani, pełni niepokoju. Deklaruje, że kiedyś też miała wrażenie, że życie ją przerosło. I wtedy zaczęła bagatelizować pewne sprawy. Zajęło to jej dekadę, ale nie poddawała się. Przełomem była lektura książki „Magia sprzątania” Marie Kondo, która zagościła na szczycie list bestsellerów na całym świecie. Miliony ludzi, a z nimi Sarah, przekonały się, że rewolucyjna, dwuetapowa metoda Japonki polegająca na wyrzucaniu rzeczy, które nie sprawiają radości a następnie organizowanie tych, które zostały, ma zbawienny wpływ na inne dziedziny życia. My sprzątamy, a życie się przejaśnia. „Kiedy uporządkowałam dom, odkryłam co naprawdę chcę robić” – Marie Kondo często słyszy takie słowa od swoich klientów, którzy kończą jej kursy sprzątania lub oddają w jej ręce swój dom. Opowiadają, że po gruntowanych porządkach bardziej angażują się w pracę, zmieniają ją, zakładają firmę. Również życie rodzinne nabiera dla nich barw. Sprzątanie to oczyszczenie, które polega na poznaniu siebie – nasze rzeczy dokładnie odzwierciedlają historię podjętych przez nas decyzji. Sprzątanie pozwala na dokonanie przeglądu tego, co naprawdę lubimy, jacy jesteśmy. A znajomość siebie wzmacnia wewnętrzną moc. Sprzątanie sprawia, że możemy stać się silniejsi dzięki wiedzy, w których miejscach niepotrzebnie przywiązani jesteśmy do przeszłości i dlatego lękamy się przyszłości. Przekonujemy się, co nas trzyma w miejscu. Magicznym efektem sprzątania może być radykalna zmiana życia. Sarah Knight pisze, że kiedy równiutko poukładała skarpetki swoje i męża (po pozbyciu się tych, których się nie nosi, nie lubi oraz tych, które występowały solo) i odeszła z korporacji, poczuła że naprawdę może zmienić życie. Bo okazało się piękniejsze, gdy te skarpetki w rzędach tylko czekały na nią. Zadziałała magia, bo resztę mieszkania też posprzątała i to razem z mężem, który nieoczekiwanie przeszedł na jej stronę, widząc jak zaczyna otaczać ich uzdrawiająca harmonia. Japońska mentorka od sprzątania radzi najpierw pozbyć się przedmiotów niepotrzebnych, nijakich, nielubianych, brzydkich.

Kluczowe pytanie brzmi: „Czy mi to sprawia radość?”. Tak – zostawiam, nie – wyrzucam. Kondo radzi wyrobić w sobie nawyk sprzątania mieszkania jednorazowo i całościowo, żeby sprzątanie codzienne było jedynie odkładaniem rzeczy na swoje miejsce. Sarah Knight podążyła jej tropem – wpadła na pomysł, że podobne porządki możemy przeprowadzić bezpośrednio we własnym umyśle. Opracowała program odgracania i reorganizacji mentalnej przestrzeni poprzez odpuszczanie sobie niektórych spraw. Jej metoda „Zero Żalu” składa się z dwóch kroków.
1. Podjęcia decyzji, czym nie będziesz się przejmować.
2. Olewania tych rzeczy.

Czas zatem zakasać rękawy i zabrać się za życiową inwentaryzację.
Amerykanka radzi zacząć od przedmiotów, bo to najprościej. Przygotujmy się na wiosnę generalnymi porządkami. Wyrzućmy stare czasopisma, rachunki, sprane t-shirty, wyszczerbione kubki, pamiątki, które nie budzą już emocji? Oczyśćmy fizyczną przestrzeń, żeby zająć się mentalną. Celem jest przestać się przejmować niewłaściwymi sprawami z niewłaściwych powodów. Podjęcie decyzji o odpuszczeniu sobie pewnych spraw oznacza, że dajesz sobie przyzwolenie na powiedzenie NIE. Nie chcę. Nie mam czasu. Nie interesuje mnie to. Powiedzieć to jedno, drugie to odpuścić sobie poczucie winy związane z mówieniem NIE, kiedy przestajesz spędzać czas z ludźmi, których nie lubisz i rezygnujesz z robienia rzeczy, których robić nie chcesz i mieć z tego powodu Zero Żalu. Co zyskamy? Wiele, przekonuje Sarah – wielką trójcę – czas, energię, pieniądze. Najlepszymi sprzymierzeńcami w mówieniu NIE są szczerość i uprzejmość. Amerykanka nie zachęca, żeby być zołzą raniącą uczucia innych. Radzi jednak postępować zgodnie z zaleceniami z samolotu – najpierw załóż sobie maskę tlenową, a potem pomóż innym.

Sarah Knight praktycznie podchodzi do sprawy i zaleca ustalić budżet spraw, na których nam zależy.  Radzi kalkulować – na ile jest to dla mnie warte, czy to mnie denerwuje, czy to mi daje radość, jak to na mnie wpływa? Odpowiadając na te pytania, automatycznie selekcjonujemy sprawy. Sarah Knight podsuwa pomysł, żeby zrobić listy rzeczy, które warte są jedynie olania i te, na których nam zależy. Ona sama zupełnie odpuszcza sobie poranne wstawanie, arkusze kalkulacyjne, udawaną szczerość, chodzenie na siłownię. Ale obchodzi ją zaplanowanie wakacji, temat zmieniającego się klimatu, spanie, laserowa depilacja, gapienie się w niebo. Można, idąc za radą Sarah Knight, pogrupować sprawy – po przedmiotach zajmujemy się pracą, przyjaciółmi, znajomymi i obcymi a na końcu jest najtrudniej, bo została nam rodzina. W ostatnim punkcie kryje się bestia zwana poczuciem obowiązku. Jak spojrzeć jej w ślepia? Rozważyć uczucia. Przykład? Oddziel poczucie obowiązku trzymania w szafie wyliniałego futra od cioci Józefiny od uczucia do cioci Józefiny.

Warto przeczytać:
„Magia olewania”, Sarah Knight, wydawnictwo Muza;
„Magia sprzątania”, Marie Condo, wydawnictwo Muza