Jak wyjść z impasu? Jak Budda.

Martwy punkt, do którego mógł się przyczynić koronawirus. Zastanawiasz się, dlaczego właściwie w nim tkwisz. Życie straciło smak i sens. I nic nie układa się tak, jak być powinno.

Martwy punkt, do którego mógł się przyczynić koronawirus. Zastanawiasz się, dlaczego właściwie w nim tkwisz. Życie straciło smak i sens. I nic nie układa się tak, jak być powinno.

Praca, w którą zainwestowałeś tak dużo, nie przynosi ci radości a pieniądze niewielkie. A może właśnie przez pandemię ją straciłaś i nie wiesz, w którą stronę pójść. Może mężczyzna życia, który miał je osłodzić i po prostu być z tobą do końca dni, okazał się nicponiem, kobieciarzem, człowiekiem pozbawionym uczuć, maminsynkiem. Kimkolwiek, ale na pewno nie tak miało być. Może kobieta, która miała być matką twoich dzieci, właśnie odeszła. Możliwe, że masz finasowe problemy lub poważnie szwankuje ci zdrowie. To tylko przykłady, ale zauważcie, że często zdarza się, że to wszystko dzieje się równocześnie. Nieprzypadkowo. Czas na zmianę. Jeśli zaczniesz od siebie, zmieni się twoje życie. Na takie, jakie chcesz. Droga wychodzenia z impasu, nie jest łatwa, ale tuż za progiem czeka nieznane. Tego właśnie pragniesz.

Kiedy znajdujemy się w impasie, warto sięgnąć do starożytnych nauk wschodnich. Tamci mistrzowie są mistrzami w zrozumieniu biegu życia. Kontakt z ich sposobem myślenia poszerza naszą zachodnią percepcję opartą na lęku. To świeże spojrzenie pomaga dogłębnie zrozumieć problemy i odnaleźć sposób, jak się od nich uwolnić. Budda twierdził, że wszystkie niedole są w gruncie rzeczy naszym dziełem – sprowadzamy je na siebie myślami, przywiązaniami, uleganiem pragnieniom. Jeśli to przyjmiemy, otrzymamy potężne narzędzie, dzięki któremu będziemy mogli wyprosić trudności ze swojego życia. Zacznijmy od nauki zwanej Czterema Szlachetnymi Prawdami.

Pierwsza Prawda – problemy i cierpienie są nieodłączną częścią życia. Bywa ono przerażające, trudne, niesie niepewność, zmiany, straty, rozczarowania. Kiedy im się sprzeciwiamy, cierpimy i jesteśmy napięci. Kiedy winimy los, za to co nas spotyka, tracimy równowagę.

Druga Prawda – przeciwności, których pełne jest nasze życie, wynikają z naszych przywiązań. Cierpimy, ponieważ pragniemy aby życie było inne, niż jest. To my odpowiadamy za własne emocjonalne turbulencje. Koncepcja przywiązania wiąże się z przeżywaniem emocji. Tłumienie naturalnego smutku, żalu, gniewu, poczucia zranienia to zaprzeczanie swojej ludzkiej naturze. Jeśli tak postępujemy, wycofujemy się, unikamy, wypieramy się części siebie, co sprawia że emocje gromadzą się w naszym ciele. I wciąż tak samo reagujemy na różne życiowe sytuacje – boimy się, przyjmujemy postawę obronną, opieramy się zmianom. Bije od nas brak spójności i harmonii. Prowadzi to do koła cierpienia, czyli powtarzalnych reakcji na określone sytuacje. W konsekwencji tkwimy w martwym punkcie.

Trzecia Prawda – wolność i spokój ducha są osiągalne. To krok ku nadziei – istnieje rozwiązanie. Jeśli pozwolimy sobie być dokładnie tam, gdzie jesteśmy – w pełno obecni, zwracający uwagę na to, co się dzieje w nas i poza nami – będziemy mogli krytycyzm, lęk i wstyd zastąpić ciekawością i fascynacją. Będziemy mieć coraz mniejsze wymagania, oczekiwania, przestaniemy ulegać szkodliwym nawykom, przestaniemy być chciwi. Będziemy szli przed siebie, starali się ze wszystkich sił i godzili z rezultatami. Nawet jeśli przez chwilę nie będzie miło, znajdziemy się bliżej swego prawdziwego ja. Staniemy się obseratorami dramatów życia, zamiast w nich uczestniczyć.

Czwarta Prawda – drogą do wolności i pokoju jest Ośmioraka Ścieżka, a na niej: mądrość (właściwe poglądy i intencje), etyka (właściwe słowa, postępowanie, życie, wysiłek) i medytacja (właściwe skupienie i medytacja). Pomagają one wyzbyć się przywiązań i dotrzeć do sedna swojego jestestwa. Nawołują do świadomego życia, przesyconego akceptacją wszystkich przejawów istnienia.

ashley batz betmVWGYcLY unsplash 1

Cztery Szlachetne Prawdy pomagają zrozumieć, dlaczego zadajemy sobie cierpienie, trzymając się kurczowo własnych przekonań. Koncepcja nietrwałości przypomina, że na ziemi nie ma nic stałego. Wszystko jest dynamiczne, ożywione i wiąże się ze sobą. Wszyscy płynnie wymieniamy energię z tym, co nas otacza – z powietrzem, krajobrazem, pożywieniem, ludźmi. Kiedy ktoś mówi: „Taki już jestem”, byłoby dobrze, by dodał: „W tej chwili”.

Słowa i koncepcje są sztywne i nieruchome, podczas gdy rzeczywistość przypomina rwący strumień. Nie można ująć żywej rzeczywistości w sztywne ramy, zamknąć w nich zmiennego strumienia życia. Buddyzm uczy, że wszystko wypływa z jednego źródła, z jednej energii. Kiedy nad czymś się trudzimy, kłócimy z partnerem, jesteśmy przygnębieni brakiem pieniędzy lub tym, że przytyliśy pięć kilogramów, przypomnijmy sobie, ze Ziemia cały czas wiruje dookoła Słońca, rzeki płyną, na niebie gromadzą się obłoki, a ludzie toczą swoje zmagania – wszyscy jesteśmy cząstką tej samej energii. Zjednoczenie ze strumieniem życia jest jak wejście do rzeki, w której są kamienie, głazy, zakola i proste odcinki. Czasami odczuwamy spokój w środku burzy. Czasami czujemy się jak rażeni piorunem – kochanek odchodzi, konto bankowe jest puste, znikąd pomocy. Warto wtedy spojrzeć z szerszej perspektywy – to tylko etap podróży. Jeśli się zatrzymasz na chwilę, uspokoisz myśli i popracujesz nad spójnością, przypłynie tratwa, która pomoże ci przepłynąć na drugi brzeg rzeki, lecz gdy na nim staniesz, tratwa odpłynie a ty ruszysz dalej samodzilenie – doświadczając ogromu i wspaniałości życia.