Pesto genovese

Domowe pesto genovese

Nie zliczę, ile razy słoiczek domowego pesto uratował mi kolację. Za każdym razem, kiedy wracam do domu zmordowana i odkrywam w lodówce zachomikowany zielony sos, tyle razy jestem sobie wdzięczna za ukręcenie go parę tygodni wcześniej.

Nie zliczę, ile razy słoiczek domowego pesto uratował mi kolację. Za każdym razem, kiedy wracam do domu zmordowana i odkrywam w lodówce zachomikowany zielony sos, tyle razy jestem sobie wdzięczna za ukręcenie go parę tygodni wcześniej. Tym bardziej, że domowe pesto robi się naprawdę szybko i, co ważne, bardzo przyjemnie. Uwielbiam stopniowe dolewanie oliwy, obserwowanie jak pesto nabiera konsystencji, smakowanie go raz za razem, doprawianie to parmezanem, to jeszcze jedną garścią bazylii…

Jak to bywa w prostej włoskiej kuchni, kluczem są składniki dobrej jakości. Oliwa powinna być więc najlepszego sortu. Żadna mieszanka oliw, żadne wytłoki! Najlepiej użyć oliwy włoskiej, choć nie bądźmy bez sensu ortodoksami i jeśli mamy w szafce rewelacyjną oliwę hiszpańską, śmiało lejmy ją do naszego pesto. Postarajmy się o dobry parmezan, ale dobrej jakości Grana Padano też będzie okej! Nadgorliwość nie jest w kuchni dobrym doradcą, no chyba że czekamy na wizytę szanownej komisji Michelin.

Pesto genovese

Pora na sól. Będę powtarzać jak mantrę: sól soli nierówna. Sól potrafi smakować nijako i tak najzwyczajniej słono, a może też wywołać prawdziwą lawinę reakcji smakowych na języku. Od kiedy zaczęłam gotować z ręcznie zbieraną morską solą sycylijską, nie używam żadnej innej. Co do orzechów, w oryginalnym przepisie na pesto z Genui wyraźnie wskazane są orzeszki piniowe. Ale przyznam, że sama rzadko je wybieram do mojego pesto – znacznie bardziej wolę ciekawsze w smaku pistacje, które dodatkowo podbijają zielony kolor sosu. I w końcu bazylia. Jeśli hodujemy ją w naszym ogrodzie, wygraliśmy życie. Jeśli nie mamy ogrodu, wybierzmy się po bazylię ekologiczną lub chociaż hodowaną bez użycia pestycydów.

Pesto przechowujemy w lodówce, w słoiczku pod warstwą oliwy. I kiedy chcemy w dziesięć minut postawić kolację na stole, wystarczy ugotować makaron (na przykład spaghetti, chociaż ja uwielbiam też penne z zielonego groszku), wymieszać z paroma łyżkami pesto, dodać garść przekrojonych na pół pomidorków koktajlowych, a może też garść rukoli, i wymieszać. Do tego otworzyć białe wino i cieszyć się wolnym wieczorem.

liscie bazylii

Składniki (6-8 porcji):

  • 3 ząbki czosnku
  • 12 g soli morskiej dobrej jakości
  • 100 g doskonałej oliwy
  • 80 g parmezanu – można zastąpić serem grana padano dobrej jakości
  • 3 pęczki bazylii – jeśli chcemy, dla urozmaicenia można też użyć mieszanki bazylii z innymi ziołami: pietruszką, szałwią, miętą…
  • 40 g orzeszków piniowych – można użyć też innych orzechów: pistacji, prażonych orzechów laskowych, migdałów…
makaron z pesto

Jak zrobić domowe pesto genovese:

1. Umyj i osusz bazylię

Zetnij łodyżki bazylii, umyj i rozłóż na papierowych ręcznikach.

2. Rozdrobnij parmezan

Zetrzyj drobno parmezan w rozdrabniaczu lub na tarce. Przełóż do miseczki.

3. Utrzyj czosnek z solą i orzechami

Do opróżnionego rozdrabniacza wrzuć teraz czosnek, sól i orzechy. Rozdrobnij na małe kawałki (ale nie na miazgę).

4. Dodaj stopniowo oliwę, bazylię i parmezan

Do utartego czosnku z solą i orzechami oddawaj stopniowo bazylię (listki wraz z łodyżkami), oliwę i parmezan. Nie żałuj oliwy – dodaj jej tak dużo, ile pesto „zabierze”.

5. Przełóż pesto do słoiczka

Gotowe pesto przełóż do czystego i suchego słoiczka, zostawiając minimum 1 cm miejsca pod zakrętką. Wyrównaj powierzchnię, papierowym ręcznikiem wytrzyj brzegi słoiczka. Następnie zalej powierzchnię pesto oliwą, zakręć słoiczek i wstaw do lodówki. Gotowe!

Zuzanna Witkowska

sloik pesto